W dzisiejszych czasach w Polsce ojcowie po rozstaniu z matkami swoich dzieci nie mają równych praw do wychowywania  dzieci. Dotyka ten problem wszystkich ojców, be względu na status społeczny.

Mamy aktualnie w sprzedaży  bestseller-2007r., poradnik mądrego ojca  napisany dla kawalerów, żonatych, rozwodników, żyjących w konkubinatach i innych związkach. Ma on na celu złagodzenie napięć w związkach małżeńskich, zmniejszenie ilości rozwodów w Polsce i krajach chrześcijańskich. Zawiera wiele praktycznych wskazówek prowadzenia spraw rodzinnych w sądach. Pomoże Wam znaleźć swoją własną drogę życia w związkach.                            Decyzja należy do Was, czy chcecie sobie pomóc.

Należy kliknąć na książkę aby ją zakupić

 

 

Na ostrzu stali” tekst i muzyka J.F.Wszelkie prawa zastrzeżone ©Warszawa 2004

Nie chcę się wiązać jest to nie modne. Życie się staje często niegodne. Ludzie się stają przeciwnikami. Kłócą się, mówią  epitetami.

ref. . Miłość miłość rozgrzewa nas. Nie wiem na długo, na jaki czas. Nasi znajomi już się rozstali. Teraz się sądzą na ostrzu stali.

Częste podziały ich majętności. Sprowadza ludzi do nachalności Jest to udręką pierwszego świata. Brak jest rozsądku wielkiego brata.

 


Fundacja pomaga ojcom krzywdzonym przez Sądy Rodzinne z całej Polski.W Polsce Sądy Rodzinne za przyzwoleniem kolejnych Rządów doprowadziły do tego, że matki są właścicielkami dzieci po rozstaniu.Ojcowie są tylko po to, aby  płacić alimenty.

Janusz Faliński

Wiedząc z własnego doświadczenia, jak trudno jest kontaktować się z własnymi dziećmi w Polsce gdy się z nimi nie mieszka, postanowiłem nie zważając na nieprzychylne opinie, przyjrzeć się temu problemowi z bliska. Ojcowie w Polsce po rozstaniu i w związkach małżeńskich, nie mają prawie żadnej  możności wpływania na rozwój swoich dzieci. Każdy wie, że najważniejsze dla człowieka w życiu  jest odpowiednie ukierunkowanie w młodym wieku. „Czym skorupka za młodu nasiąknie tym na starość trąci”. Człowiek najbardziej jest wrażliwy w młodym wieku, gdy w jego głowie pojawiają się pierwsze zainteresowania i pasje.                                                                            Zaangażowałem  swój czas, aby w jakiś sposób pomóc  obecnym i przyszłym ojcom w Polsce, a także  w wielu innych krajach, szczególnie chrześcijańskich.  Jeżeli Świat idzie w złym kierunku, należy starać się jego naprawiać , tak robili i robią przyzwoici ludzie. Dlatego skupiłem  się na najważniejszym aspekcie życia człowieka (około 95% społeczeństwa) „na rodzinie”.

          Jeżeli fundacja choć trochę  pomoże dzieciom, ojcom, matkom i wpłynie na poprawienie prawa rodzinnego, zmniejszy nawet minimalnie ilość  rozwodów, to już będzie sukces.

Fundacja rekomenduje współpracę z adwokatem Marcinem Muśnickim
specjalistą od spraw rodzinnych, majątkowych i karnych.

Kancelaria Adwokacka                                                                            adwokat Marcin Muśnicki
ul. Ogrodowa 37 lok. 55
00 - 873 Warszawa

tel./fax 22 6243705, 8502289
mob. +48 609857372
marcin.musnicki@adwokatura.pl

Rola ojca w rodzinie. styczeń 2008r
OJCIEC JEST NIEZASTĄPIONY DO WYCHOWANIA RODZINY W SPRAWNOŚCI FIZYCZNEJ. MATKA SAMOTNIE NIE JEST W STANIE TEMU PODOŁAĆ, DLATEGO W POLSCE JEST TAK DUŻO DZIECI „NIEDOROZWINIĘTYCH FIZYCZNIE I ŻYCIOWO", GDYŻ PONAD 3 MILIONY MATEK SAMOTNIE WYCHOWUJE DZIECI.

Ojcowskiej miłości potrzebuje każdy człowiek. Najbardziej jednak potrzebują jej dzieci i młodzież w okresie dojrzewania. Otwarta miłość ojca to azyl, bezpieczeństwo dla żony i dzieci. Miłość ojca jest więc źródłem radości, szczęścia i spokoju w życiu człowieka. Ojcostwo to szczególny rodzaj przywództwa umożliwiający dziecku wejście w rzeczywistość otaczającego świata. Mądry ojciec nigdy nie dopuści do tego aby jego współdziałanie z dzieckiem zostało ograniczone. Obecnie nie jest jednak w stanie przeciwstawić się machinie państwowej, sfeminizowanym sądom rodzinnym, oddzielających ojca od dziecka.
Ojciec to osoba samoistnie, naturalnie, bez żadnych nauk, wychowująca przez aktywność ruchową, sport i rekreację. Wychowawcza rola uprawiania aktywności fizycznej może być spełniona tylko pod warunkiem, że będzie zawierała sytuacje wychowujące, takie jak: sytuacje wysiłku, sytuacje dążenia do celu, pokonywania zmęczenia, współdziałania, udzielania pomocy.
Aby ojciec mógł wprowadzać w życie sport w rodzinie, jest niezbędne współdziałanie
obojga współmałżonków. Jeżeli żona nadmiernie i nieracjonalnie troszczy się o dziecko, aby teoretycznie nie doznało urazu, powoduje w ten sposób blokowanie rozwoju fizycznego dziecka. Wkłada kij w szprychy, blokując rozwój fizyczny dziecka.
Ojcostwo jest bardziej wpisane w naturę mężczyzny, jak macierzyństwo kobiety, lub porównywalne, gdyż to ojciec od początku świata był odpowiedzialny za rodzinę, matkę, dziecko i nimi kierował.

To ojciec ustalał przed II-wojną światową a nawet do lat 70—tych XX-wieku normy życia i postępowania, rozdzielał obowiązki, prawa członków rodziny, wyznaczał zadania i prace do wykonania, on określał dobro wspólne rodziny. W specjalny sposób łączył życie rodziny z życiem szerszej społeczności. Ustalał typ wzajemnych relacji, jakie będą łączyć rodzinę ze środowiskiem poza rodzinnym dla dobra rodziny. Obecnie tylko około 15% najinteligentniejszych ojców tak robi, mając intercyzy przedmałżeńskie, lub zniesione wspólności majątkowe, gdyż pozostali ulegają akinezji pod wpływem sądownictwa rodzinnego, bojąc się narażać żonom, odchodzi od propagowania sportu w rodzinach.

To ojciec reprezentuje rodzinę na zewnątrz, zapewnia rodzinie utrzymanie. Do ojca należy planowanie, przewidywanie, programowanie. Przez to wszystko ojciec wnosi w życie wspólny rodzinny element stałości, stabilizacji, poczucia bezpieczeństwa, pewności, posiadania mocnego oparcia w życiu dla całej rodziny. W ten sposób przyczynia się do zachowania integralności rodziny.
To ojciec udziela żonie pomocy, darzy ją troską i opieką, udziela oparcia duchowego i psychicznego w trudnych chwilach załamania, związanych z ciążą, porodem i wychowaniem dzieci. Kobiety są bardzo wrażliwe, najmniejsze niepowodzenie urasta u nich do absurdalnego problemu.
Głównym zadaniem ojca po porodzie powinna być umiejętność zapewnienia matce i dziecku do około 5-tego roku życia dziecka bytu, tak jak to robi wiele zwierząt.
Po 6-tym roku życia dziecka ojciec powinien nawiązać bliższy kontakt z dzieckiem, poświęcać jemu więcej czasu, przyczyniać się do rozwijania zainteresowań, zamiłowań , poszerzać informacje o świecie, ludziach, życiu, a matka powinna w większym stopniu zacząć przyczyniać się do zdobywania dóbr materialnych potrzebnych do utrzymania rodziny.
Funkcja wychowawcza ojca wzrasta w miarę wzrastania i dojrzewania dziecka aż do czasu gdy dziecko założy swoją rodzinę. Po założeniu rodziny ojciec powinien być doradcą dzieci i przekazywać im zdobyte doświadczenia życiowe.
Ojciec kochający i kochany przez dzieci, jest uosobieniem wszelkich cnót i zalet, jest kimś najpotężniejszym, najmądrzejszym, najlepszym i najważniejszym. Podziw dla ojca łączy się u dziecka z chęcią naśladowania go do czasu założenia swojej rodziny i podczas wychowywania swoich dzieci. Wychowywanie ludzi w pełnych rodzinach powielana jest przez pokolenia, podwyższając w ten sposób swoje statusy społeczne z pokolenie na pokolenie. Rodziny niepełne nie rozwijają się, lecz ubożeją intelektualnie, często popadając w patologie i krótkowieczność spowodowaną przez zgryzoty, stresy, życie w odosobnieniu od rodziny.
Zawsze najsurowszą karą u ludzi jak i u zwierząt było i jest wyrzucenie osobnika ze stada, rodziny.
Naśladownictwo ojca przez dzieci przechodzi z czasem w identyfikację, a więc w całościowe upodobnianie się do modelu ojca, psychiczne utożsamienie się z nim. Dzięki temu procesowi dziecko zdobywa znajomość roli męskiej, związanej z płcią i przygotowaniem się do pełnienia w przyszłości tak ważnych społecznie ról takich jak: małżeństwa i rodzicielstwa.
Liczne badania potwierdzają dziedziczenie cech rodzinnych, społecznych. Warunkiem koniecznym takiego dziedziczenia jest udana identyfikacja z rodzicem własnej płci, a więc u chłopca z ojcem. Identyfikacja dziecka z ojcem warunkuje także rozwój moralny, rozwój jego sumienia, wartościowania i ocen moralnych. Ojciec pełni rolę przewodnika w odkrywaniu świata. Uczy orientacji w układach międzyludzkich, w obowiązkach, normach regulujących ludzkie życie, w wymaganiach, ograniczeniach, zakazach i nakazach. Uczy rezygnacji, wyrzeczenia, ofiary, podporządkowania się innym ludziom, posłuszeństwa, odpowiedzialności, obowiązkowości, sumienności, karności i dyscypliny, przestrzegania porządku dnia i poszanowania wspólnego dobra rodziny. Uczy też panowania nad sobą, kontrolowania odruchów i reakcji, znoszenia bólu i przykrości, uczy cierpliwości i męstwa. Ukazuje dziecku plany życiowe, cele do których warto dążyć, pokonywać trudności i przeciwności. Wyrabia zwłaszcza u syna, mocny i wytrwały charakter, pobudza do szlachetnej walki o prawdziwe wartości, szukania nowych rozwiązań w twórczości i wynalazczości. Służy radą w podejmowaniu życiowych decyzji o wyborze zawodu, powołania, wyboru żony lub męża do małżeństwa. Taki ojciec pozostaje na zawsze przyjacielem swoich dzieci, jest otoczony największym szacunkiem i miłością przez matkę i dzieci.
Miłość ojcowska nie jest bezwarunkowa jak miłość macierzyńska matki. Miłość matki jest bardzo podobna do miłości dziecka. Matka kocha dzieci nawet wówczas gdy dzieci źle postępują. Dzieci także kochają matkę i ojca gdy źle postępują.
Ojciec w tych sprawach jest surowym i konsekwentnym nauczycielem, gdyż pragnie aby jego dzieci przewyższyły jego intelektem, umiejętnościami, tężyzną fizyczną, dla dobra jego, gdyż na starość będzie miał naturalnego obrońcę i szerszej społeczności. Ma to zakodowane w genach, cechach męskich.
Ojciec kocha dziecko za to, że spełnia pewne oczekiwania, np. jest grzeczne, dobrze się uczy. Miłość ojca jest wszechstronna, bardzo szeroko pojęta, kocha cechy dzieci zgodne z jego wymaganiami. Jednak w sytuacji zagrożenia dla dziecka lub żony zawsze będzie o nie dbał, pomimo nie spełniania jego oczekiwań.

Ojciec kocha dziecko bezustannie do końca życia, nawet gdy ono osiąga dojrzałość i ma swoją rodzinę.
Obecność ojca w rodzinie ma fundamentalne znaczenie dla synów i córek. Synowie pozbawieni możliwości stałego obcowania z ojcem, po założeniu własnych rodzin często nie umieją właściwie spełnić szeregu ról rodzicielskich, tworzą sobie wypaczony obraz cech
„prawdziwego mężczyzny" z nadmierną liczbą cech agresywnych, brakiem wyrzutów sumienia i upośledzenia tzw. uczuciowości wyższej.
Dla córek obecność ojca w rodzinie ma wielkie znaczenie w zakresie kształtowania odpowiednich postaw normalnych, moralnych, po to by mogły one poprzez obserwację u ojców typowo męskich cech zachowania się, lepiej później rozumieć własnych mężów i synów. Do cech zachowania się ojca, które oddziałowują na córki należy zrównoważenie psychiczne jako najważniejszy czynnik kształtujący psychikę. Z obserwacji zachowań ojca kształtują one pogląd na mężczyzn w ogóle.
Rodzina stanowi centrum życia społecznego, a ojcostwo jest najważniejsze gdyż jest fundamentem rodziny. Bez ojca rodzina nie istnieje, pozbawiona jest kręgosłupa.

Wszystkim mężczyznom, którzy realizują odpowiedzialne, pełne miłości i troski, silne ojcostwo, a jednocześnie uważają je za swoje najważniejsze zadanie należy się głęboki szacunek i uznanie. Charakteryzuje je miłość i odpowiedzialność, konsekwencja w dążeniu do celu, stanowczość, cierpliwość, postawa altruizmu i poczucia humoru. W rozważaniach na temat ojcostwa i męskości nie można pominąć zagadnienia męstwa. Współcześnie, walory męstwa zmieniły swoje klasyczne znaczenie odnoszące się do postawy mężczyzny na polu walki. Słowo męstwo coraz bardziej podważane jest przez kręgi feministyczne dotowane przez Unię Europejską, które chcą pomniejszyć rolę mężczyzn, ojców w życiu rodziny. Feministki chcą zastąpić słowo męskość, przewijaniem pieluch, braniem urlopów macierzyńskich, praniem, szyciem itd.
Zawsze męskość różniła się i różni od kobiecości tym że męskość kojarzy się zawsze ze sprawnością fizyczną (siłą, wytrzymałością, szybkością, zwinnością). Te cechy zawsze będą w cenie aby rasa ludzka przetrwała. Feministki twierdzą że obecnie męskość straciła swoje cechy i obecnie mężczyźni utracili swoje znaczenie z czasów minionych, kiedy mężczyźni mieli niepodzielny, decydujący wpływ na losy człowieka.
Feministki twierdzą że obecnie jest inna rzeczywistość świata, świat maszyn, komputerów, coraz mniejszej ilości prac fizycznych, powodującą degenerację tężyzny fizycznej u mężczyzn.
To jest fakt, gdyż ponad wszelką wątpliwość wiadomo bowiem, że degradacja fizyczna mężczyzn w krajach chrześcijańskich wysoko rozwiniętych, pociąga za sobą ujemne skutki w rozwoju osobowości.
Już w krótkim czasie około 100 lat, cywilizacje o religiach innych jak chrześcijańskie wyprzedzą je gospodarczo za pomocą lepszych stosunków w podstawowych komórkach państw, jakimi są rodziny a w ślad za tym idzie, lepsza pracowitość ludzi.
Jeżeli kraje chrześcijańskie nie obejmą troska zdegradowanych obecnie mężczyzn do roli niewolników w rodzinach i nie pomogą ojcom w rozwoju i utrzymaniu naturalnych różnic fizycznych pomiędzy płciami,
ulegnie zatarciu różnica płci.
Zatarcie różnicy płci spowoduje to że społeczeństwa chrześcijańskie wysoko rozwinięte które obecnie na ogromną skalę są najbardziej schorowane w świecie, pogrążą się w jeszcze większych chorobach cywilizacyjnych i genetycznych takich jak (mukowistykoza, hajnomedyna, białaczka, stwardnienie rozsiane, rak i wiele innych).
Ludzkość od 2-tysięcy lat szkodzi sobie, gdyż doprowadziła do obecnie schorowanej populacji około 40%-wej, która przeżywa olbrzymie męki z tym związane. Lekarze mają bardzo dużo pacjentów.
Ojcostwo jest relacją, szczególnym rodzajem więzi osobowej z dzieckiem przejawiającej się w przewodnictwie i współdziałaniu z dzieckiem, umożliwiającym kontakt i wymianę emocjonalną.
W relacji z synem ojciec jest dla niego wzorem, modelem męskości. Troska ojca o rodzinę, jego zachowania, postawy, poglądy, sprawność fizyczna, zainteresowania, sposób spędzania czasu wolnego, wszystko to wpływa na proces identyfikacji syna. Gdy ojciec jest w rodzinie nieobecny, następuje bezhołowie i anarchia w rodzinie,
„tors bez głowy”.
Synowie i córki będą podziwiać i szanować ojca, jeżeli będzie wymagający i konsekwentny, także w życiu zawodowym i społecznym. Dzieci potrzebują również ojca jako towarzysza do gier i zabaw ruchowych, co pozwala ojcu na bycie przyjacielem swoich dzieci. Mąż i ojciec musi troszczyć się o edukację umysłową jak i fizyczną tak chłopców jak i dziewczyn aby mieli prawidłowe postawy ludzkie, nie powykrzywiane kręgosłupy, kaleki. Jeżeli sądy rodzinne nie pozwolą mężczyznom, ojcom, kontaktowania się dziećmi po rozstaniach rodziców i wyrabiać u nich tężyznę fizyczną, wówczas negatywnie oddziałuje on na życie dzieci, gdyż one w przyszłości będą twierdzić, że aktywność ruchowa jest tylko dla głupców, nieuków i będą takie wartości powielać, co już u około 50% młodzieży można zaobserwować.
Dla córki ojciec jest kimś, kto ma duży wpływ na kształtowanie jej życia uczuciowego. Dziewczyna mająca dobry, serdeczny kontakt uczuciowy z ojcem ma właściwe odniesienie do kolegów, przyszłego męża.
Czyli relacja ojciec -córka ma bezpośredni wpływ na kształtowanie jej postaw i zachowań dotyczących czasu wolnego i aktywności ruchowej. Dla córki najważniejsza jest miłość ojca i jego stanowczość w jej prawidłowym wychowaniu. Ojciec, który cieszy się swoją córką, zachęca ją do aktywnego spędzania czasu, jest z niej dumny i w pewnym sensie zachwycony jest uczestnictwem w sekcji gimnastyki, tańca czy innej dyscypliny. Akceptacja tego co robi córka, co reprezentuje wpływa na to, że ma ona poczucie własnej wartości, jest pogodna i czuje się bezpiecznie. Braki takich kontaktów z ojcem przejawiają się potem u dziewcząt jakąś powierzchownością, nie akceptowaniem siebie, poczuciem
, że są jakieś gorsze i niekochane.
Wystarczy życzliwe spojrzenie i jedno zdanie
"podobasz mi się jak ćwiczysz". W mediach publicznych i komercyjnych, wizerunek ojca jest najczęściej wypaczany, pokazujący ojca tylko jako spragnionego piwosza, kochanka, a nawet erotomana. Bardzo mało pokazują pozytywne obrazy ojców ukazujących sens roli ojca w wychowaniu dzieci do aktywnego spędzania czasu wolnego i ukazują rolę ojca w zabawach z dziećmi.
Ojcowie w naturalny sposób uczestniczą w zabawach sportowych z dziećmi które dostarczają im niezapomnianych przeżyć. Dzieci chodząc do szkoły podstawowej wolą zabawę z tatą niż z mamą. W przypadku dzieci starszych jest to już współzawodnictwo wymagające systematycznych ćwiczeń fizycznych do sprawdzania wysportowania, porównywania zdolności i umiejętności fizycznych z ojcem.
H. Olechnowicz (1999) uważa, ze wspólne zabawy ojca i syna -zapasy, mocowanie się, wypróbowywanie stają się doskonałym izolatorem przed agresywnymi zachowaniami dzieci. Od niepamiętnych czasów ojcowie bawili się z dziećmi w zapasy, walki, w których dziecko uczy się, że nie do przyjęcia jest kopanie, gryzienie, bicie. Mądry ojcowie nie posyła syna do klubu odpłatnie, jeżeli ma na to czas i odpowiednią sprawność fizyczną. Poświęca czas osobisty na tego typu zabawy, doskonaląc w ten sposób także
własną tężyznę fizyczną, potrzebną jemu także do prawidłowego życia. Jeżeli dziecko wykazuje zdolności sportowe, to wówczas jest bardzo wskazane zapisanie takiego dziecka do klubu sportowego, gdyż wychowanie przez sport pozwala takiemu dziecku na łatwiejsze życie w przyszłości.
Kim więc jest oraz kim powinien być współczesny ojciec w procesie wychowania do rekreacji fizycznej?
Na wstępie wspomniałem, że istotą ojcostwa jest miłość i odpowiedzialność wyrażona altruistyczną troską o wszechstronny rozwój wszystkich członków rodziny. Dotyczy kształtowania postawy wobec aktywnego fizycznie spędzania czasu wolnego, ukazywania wartości zdrowotnych i hedonistycznych, tkwiących we wspólnej aktywności ruchowej. Ojciec, ma swój udział w wychowaniu dziecka przez pomoc w szczególności pokonywaniu abnegacji i bierności w wyborze aktywności ruchowej jako cennej formy poprawiającej: wydolność, odporność, usprawniającej i regenerującej organizm.
Dzisiaj w dobie wyeliminowania wysiłku fizycznego z codziennego życia człowieka jest tak bardzo potrzebny autorytet ojca, który będzie w stanie przekonać, zachęcić do rekreacji ruchowej umacniającej zdrowie dzieci.
Zdrowie jako wartość fundamentalna stanowi kapitał, który bardzo ułatwia odkrywanie i realizowanie wszystkich innych wartości.
Pamiętajmy, że ojciec ukazujący wychowawcze walory aktywności ruchowej jest wzorem osobowości dla dorastającego syna i córki. Dorosłe dzieci będą dbały o takiego ojca, nie pozwolą na przedwczesny zanik potrzeby ruchu, który jest jednym z pierwszych objawów starzenia się motorycznego (Łobożewicz i wsp.1994).

Opracował mgr Janusz Faliński na podstawie publikacji Dr Zofii Kubińskiej, wydanej przez Towarzystwo Krzewienia Kultury Fizycznej pt. ”Rekreacja w rodzinie”
 

ROZWÓD

Krótkie spojrzenie w przeszłość

Pojęcie rozwodu w kulturze zachodniej ma swoje korzenie sięgające czasów Mojżesza. On to bowiem ogłosił prawo oddalania żony przez męża, gdy żona była niesubordynowana, nie chciała współżyć seksualnie, była zgryźliwa, nie opiekowała się dziećmi, nie umiała żyć w społeczności itd. Mąż  wówczas wręczał żonie list rozwodowy tym samym rozwiązywał ich małżeństwo. Obie strony mogły wówczas poślubić kogoś innego. Mąż nie musiał odtrącać dobrej żony gdy stawała się mniej atrakcyjna, gdyż mógł mieć wiele żon. Żona nie mogła z własnej inicjatywy odejść od męża i związać się z kimś innym. Taki czyn uznawany był za cudzołóstwo i karany był  śmiercią przez ukamienowanie.

W okresie, gdy chrześcijaństwo stało się w cesarstwie rzymskim religią państwową, ustanowiono instytucjonalną kontrolę nad ślubami i rozwodami dla dobra małżonków zawierających związki małżeńskie, aby były nierozerwalne. Wpływ  Kościoła w życiu społecznym, a także na małżeństwa stawał się coraz większy. Od VI wieku rozwody w całej Chrześcijańskiej Europie zostały zakazane. Dozwolona była tylko „separacja od stołu i łoża”, która mogła mieć zastosowanie tylko w skrajnych przypadkach, np. cudzołóstwa, przemocy czy okrucieństwa. Małżonkowie żyjący w separacji nie mogli jednak wchodzić powtórnie w związki małżeńskie. Bardzo rzadko orzekano unieważnienie małżeństwa które mogło dać obu stronom pełną wolność i możliwość wstąpienia ponownie w związek małżeński i przystępowania do Komunii. Teologiczną podstawą zakazu rozwodów były pochodzące z ewangelii Mateusza i Marka słowa: „Co bóg złączył, tego człowiek niech nie rozdziela” [Mt 19,6 i Mk 10,9]. W tamtych czasach liczba rozwodów w stosunku do liczby zawieranych małżeństw to przedział  1;1000 do 1;100.

Odmienny pogląd na rozwód mieli przedstawiciele reformacji. Luter nazwał rozwód „rzeczą doczesną”. Protestanci dopuszczali więc rozwód w szczególnych przypadkach takich jak cudzołóstwo, znęcanie się nad współmałżonkiem, porzucenie.

Jeszcze inaczej miała się sprawa w Anglii. Formalnie rozwody zostały zalegalizowane jednak z dużymi obostrzeniami po tym, jak król Henryk VIII ogłosił się głową kościoła anglikańskiego i zerwał z Rzymem. Rozwodów nie orzekał sąd, a Izba Lordów, dlatego też rozwiązanie małżeństwa było także bardzo utrudnione, prawie niemożliwe.  Dopiero w roku 1857 parlament brytyjski przekazał sądom sprawy rozwodowe i w ten sposób zaczęła się zwiększać liczba rozwodów, jednak bardzo powoli gdyż prawa Kościelne były zbieżne z prawami świeckimi.

Przykładem regionu, w którym dokonywały się gruntowne zmiany w stosunku państwa do rozwodów w XX-w była Rosja i Ameryka Północna. Gdy po rewolucji październikowej  przejęła władzę  partia bolszewików  w Rosji w nocy z 6 na 7 listopada 1917 roku  nastąpił radykalny negatywizm w stosunku do instytucji małżeństwa. Zasady kościelne zostały całkowicie odrzucone. Kościoły zaczęto burzyć, lub adoptować na magazyny. Wprowadzano zasady że wszystko ma być wspólne, w sklepach każdy będzie brał wszystko za darmo według swoich potrzeb, nawet żony miały być wspólne. Bolszewicy w sprawach rodzinnych chcieli wprowadzić  podobny styl rozwiązłości jak wprowadził „Aron”  za czasów Mojżesza. Wprowadzono zasadę że ślub może być tylko świecki (cywilny) i może być w każdej chwili rozwiązany bez zbędnych formalności.                                                                                       Zanim formalnie powstały Stany Zjednoczone, obowiązywały kryteria religijne. Katolicy, powołując się na stanowisko Watykanu, sprzeciwiali się wszelkim rozwodom, anglikanie uważali rozwód za kwestię prawną, a protestanci – za sprawę świecką. Uchwalona  Konstytucja Stanów Zjednoczonych zostawiała poszczególnym stanom całkowitą swobodę w sprawie rozwodów, pomimo wysiłków w sprawie ujednolicenia prawa, jest tak po dzień dzisiejszy. Ponieważ „prawo rozwodowe” zmieniało się od stanu do stanu, stąd też wytworzyła się tzw. „migracja rozwodowa”. Pod wpływem rozszerzającego się komunizmu w świecie i dużego jego wpływu wprowadzanych zasad  w  USA w latach 60-70 tych XX-wieku nastąpiła radykalna zmiana  w tematyce rodzinnej. Wprowadzono zasady pozwalające na rozwód prawie bez żadnych przyczyn. Na przykład w stanie Nevada  rozwód można było dostać w ciągu 6-10 tygodni. W krótkim czasie także  następiła  laicyzacja USA podobnie jak nastąpiła w Rosji. W ten sposób od lat 70-tych XX-wieku w USA z około 5% rozwodów doprowadzono do około 50% rozwodów w roku 2007. Cierpią na rozstaniach rodziców najbardziej dzieci, wychowywane bez ojców, co doprowadza ich w prostej linii na margines społeczny. Dlatego obecnie kraje wysoko rozwinięte  ulegając degeneracji społeczeństwa i dzieci.  W prawie wszystkich szkołach wprowadziły pilnowanie uczniów nastolatków przez uzbrojonych ochroniarzy. Jest bardzo trafne powiedzenie  "Czym skorupka nasiąknie za młodu, tym na starość trąci. "

Rozwód w czasach współczesnych

Obecnie w przeważającej większości krajów świata, rozwód jest dopuszczalny, jednak z różnymi trudnościami. W niektórych krajach katolickich istnieje  możliwość separacji, która jest podobna do rozwodu, ale bez prawa zawierania nowych związków małżeńskich. W miarę uprzemysłowienia i urbanizacji wielu krajów świata, rośnie także liczba rozwodów. Palmę pierwszeństwa w rozwodach dzielą między sobą Stany Zjednoczone, Rosja, Ukraina, Słowacja, Hiszpania i Polska, gdzie stosunek liczby rozwodzących się par do liczby par zawierających związki małżeńskie wynosi w przybliżeniu 1:2, co oznacza, że połowa par się rozwodzi. Również takie kraje jak Australia, Kanada, Dania, Belgia, Francja, Niemcy, Wielka Brytania,  mają wysoki wskaźnik rozwodów mieszczący się w przedziale od 1:3 do 1:2. Nawet Włochy, w których przez długie lata prawo rozwodów było niedopuszczalne, zaczynają powoli doganiać całą resztę. Wskaźniki rozwodowe z roku na rok rosną dążąc do 1;1.

W przeważającej większości krajów na świecie a w szczególności Chinach i Indiach rozwód to rzadkość,  gdzie wskaźnik rozwodów jest w przedziale 1:100 do  1:10.

 

Rozwód i co dalej?

Rozwód rzadko odbywa się tak, że małżonkowie rozchodzą się pogodnie i mimo rozwiązania małżeństwa pozostają nadal przyjaciółmi. Najczęściej jest to wielce stresujące przeżycie wywołujące urazy psychiczne, poczucie odrzucenia, itd. Niejednokrotnie małżonkowie muszą ujawnić przed sądem szczegóły swojego intymnego pożycia, piorą brudy i staja się dla siebie jak („bulteriery w klatkach walczące na śmierć i życie ”) o majątek i dzieci. Spory o podział majątku a także o przyznanie opieki nad dziećmi to najbardziej stresujące następstwa rozwodu. Po rozwodzie zwykle to ojciec w około 99% musi się przeprowadzić, gdyż  sądy rodzinne zasądzają tak, że dzieci zostają zawsze z matkami, co wiąże się dla ojców ze zmianą sąsiadów, przyjaciół, kontaktów towarzyskich, pracy, często  bezdomności.

Rozwód wyciska również swoje piętno na dzieciach, które najbardziej cierpią z tego powodu, gdyż jeszcze nie nauczyły się racjonalnie myśleć, stają się z dnia na dzień ludźmi drugiej a nawet trzeciej kategorii. Nawet czasami popełniają na tym tle samobójstwa lub się okaleczają. Najbardziej popularnym buntem  jest nieposłuszeństwo i nie uczenie się. Dzieci poniżej 5-ciu lat reagują zwykle złością, niekiedy są bardzo zasmucone, tak jakby to one rozwodziły się ze swoimi rodzicami. Starsze dzieci i nastolatki znoszą to trochę lepiej, jednak tylko dlatego że lepiej umieją maskować swoje stresy związane z rozwodami rodziców. Prawie zawsze za swoje niepowodzenia życiowe przypisują winę rodzicom za to że się rozwiedli. W około 90% przypisują najczęściej winę  tylko ojcom, gdyż pozostając pod opieką matek są indoktrynowane przeciwko ojcom. Żal mają do rodziców przez  długie lata a nawet do końca życia.

 

Kościół katolicki a rozwód

Wszystkie religie świata nie uznają rozwodów. Dają rozwody tylko w nadzwyczajnych sytuacjach. Dopuszczają rozwody tylko z powodu nie możności skonsumowania małżeństwa, chorób psychicznych, nierządu, zmiany wyznania jednego z małżonków, innych orientacji seksualnych, itd. Szczególnie Kościół katolicki stoi na  stanowisku całkowitej niedopuszczalności rozwodów, pomimo dużego spadku frekwencji w kościołach, gdyż rozwodnicy nie mogą przyjmować Komunii. Głównym argumentem przeciw rozwodom jest wymieniony już poprzednio cytat z ewangelii wg Mateusza i wg Marka „Co Bóg złączył, człowiek niech nie rozłącza”. Dzisiejsze rozwody orzekane są przez sądy, zwykle wtedy, gdy żona nie chce być już razem z mężem, gdyż na obecnych rozwodach najczęściej wiele zyskuje materialnie i moralnie. Sądy nie tylko rozwiązują małżeństwo, ale ustalają podział majątku prawie zawsze korzystny dla żon i zasądzają  im dzieci. Zabezpieczają także matkom wysokie na dzieci alimenty, najczęściej 60% dochodów ojców, a czasami i więcej w formie gotówkowej, co jest bardzo nieprawidłowe, powodujące nadużycia finansowe.

Jaki jest prawdziwy sens słów Jezusa „Co Bóg złączył, człowiek niech nie rozłącza”? Słowa te miały na celu to, aby szerokim masom ludzkim było łatwiej żyć. Jezus wiedział że życie ludzi w  haremach nie pozwala szerokim masom społecznym spełniać się fizycznie. Po wprowadzeniu sakramentu małżeństwa nawet mężczyzna  „nieudaczny” mógł znaleźć sobie kobietę, zawrzeć związek małżeński i legalnie współżyć z nią seksualnie zgodnie z prawem (Boskim) społecznym.

Gdyby takie prawo nie było wprowadzone, prawdopodobnie „nieudacznik” nigdy nie byłby w stanie współżyć z kobietą, gdyż mężczyźni o wyższej inteligencji i tężyźnie fizycznej nie pozwoliliby jemu na to, zgodnie z prawem naturalnej selekcji panującym na Ziemi.

Mojżesz chcąc usankcjonować 10-przykazań powołał się na „Boga” w którego wierzył mówiąc, że od Niego je dostał. Jezus za przykładem Mojżesza wprowadzając sakrament małżeństwa także powołał się na „Boga” w którego wierzył mówiąc  „Co Bóg złączył, człowiek niech nie rozłącza”,  tam, gdzie gości miłość, gości Bóg. To co zostało złączone miłością, zostało złączone przez Boga i  biada temu, kto to rozłączy! gdyż będzie cierpiał !

To jest szczera prawda która wieki przetrwała i jeszcze przetrwa bardzo długo. U ludzi współżycie fizyczne mężczyzny z kobietą tak  jak prawie u wszystkich istot żyjących na Ziemi  jest najważniejszym, naturalnym aktem życiowym, mającym na  celu prokreację, aby zapewnić  ciągłość życia gatunkom. Gdyby popęd seksualny z jakichś powodów zanikł u ludzi , świat ludzki uległby zagładzie. Ludzie wyginęliby jak wiele  gatunków takich jak mamuty, diabły tasmańskie itd. Ludzkość dużymi krokami ewoluuje w kierunku innego rodzaju prokreacji „invitro” która w przyszłości może ją uzdrowić, wracając do korzeni, naturalnej selekcji, doboru naturalnego.

Dlaczego ludzie się rozwodzą?

Aby odpowiedzieć na to pytanie należy się najpierw zastanowić nad tym, dlaczego ludzie się pobierają? Nakładanie ograniczeń na związki między mężczyznami i kobietami i wprowadzenie konieczności legalizacji tych związków w postaci aktów prawnych czy ceremonii religijnych jest praktykowane od czasów starożytnych. Idea taka przyświecała temu po to. aby rodziny wychowywały prawidłowo potomstwo, a poprzez to całe narody rosły w siłę i mądrość, aby społeczeństwa się rozwijały. Tak właśnie było, co potwierdza nasza historia. Szczególnie  chodziło o zapewnienie trwałości rodziny. Małżeństwo miało stanowić umowę, w której obie strony przysięgały i zobowiązywały się do wzajemnej pomocy a szczególnie pomocy w wychowywaniu potomstwa. Różnice  tych umów były minimalne, zależały od epoki historycznej, regionu świata, od obowiązującego w tym regionie i w tej epoce prawa, a także od wyznawanej religii (jeśli ślub był zawierany w kościele). Formalizacja związku miała zapewniać stabilność rodzinie, zabezpieczać interesy obojga małżonków oraz ich dzieci, nie dopuszczać do rozbicia tego związku poprzez system nakazów i zakazów dotyczących zachowania obojga małżonków. Złamanie tych zasad pociągało za sobą    konsekwencje prawne i Boskie. Niektóre  Kościoły za naruszenie umowy małżeńskiej karały kobiety nawet śmiercią przez kamienowanie.

Przeważająca większość młodych par za główny powód zawierania ślubu uważa miłość. W praktyce  jest to dążenie do prokreacji poprzez wrodzony popęd płciowy, który zaczyna obecnie zanikać u około 30% społeczeństwa w krajach wysoko rozwiniętych. Często zauroczenie druga osobą, nie jest niczym innym jak popędem seksualnym i jest niepotrzebnie  uważanym  za prawdziwą miłość. Jest to bardzo złudne uczucie szybko zanikające po kilku lub kilkunastu dniach przebywania ze sobą.

Księża bardzo dobrze o takim syndromie wiedzieli, więc nie pozwalali i obecnie nie pozwalają na współżycie seksualne przed ślubem, bez przysięgi małżeńskiej. Wiedzieli już dwa tysiące lat temu że po współżyciu seksualnym w krótkim czasie miłość, zauroczenie, popęd seksualny zanika prawie całkowicie, ale zostaje obowiązek i przysięga egzekwowana przez prawo. Obecnie przysięga małżeńska jest nic nie warta, wekslem bez pokrycia.

O tym że ulega  zanikowi uczucie i popęd seksualny do jednej partnerki wiedzieli dawniej także rodzice nauczani przez Księży.  Obecnie  wiedzą o tym  syndromie  tylko inteligentni rodzice zgłębiający wiedzę, lub przekazywana z pokolenia na pokolenie. To rodzice dawniej i w małym stopniu obecnie wybierają partnerów do małżeństwa dla swoich dzieci, aby przetrwało aż do śmierci. To rodzice ze względu na duże doświadczenie życiowe mogą tak dobrać małżonków jak dobre swatki. Cyganie dla swojego dobra starają się omijać prawo świeckie w sprawach małżeństw i opierają się na swoim wewnętrznym prawie, które powoduje bardzo małą liczbę rozwodów nawet w Polsce dotkniętej plagą rozwodów.

Zawierane małżeństwa na zasadzie zauroczenia i popędu seksualnego, bez więzi i presji rodzinnej, nakazów i zakazów, skazane są  z góry na niepowodzenia. Młodzi ludzie zawierając małżeństwo, legalizują  współżycie seksualne w takiej ilości jakie mają potrzeby. Małżeństwo jest więc dla nich w młodych latach swego życia, sposobem na spełnianie oczekiwań seksualnych. Seks, czyli popęd seksualny przysłania młodym osobom cały świat. Po skonsumowaniu małżeństwa po krótkim czasie popęd ten ustaje i pozostaje zwykła rzeczywistość oparta na środkach materialnych potrzebnych do życia. Jeżeli po jakimś czasie zostaną jeszcze jakieś uczucia to podstawą dalszego związku pozostaje tylko to  co ten partner może dać temu drugiemu i w jakim stopniu może zaspokoić jego potrzeby…Tzw. „miłość romantyczna” jest więc zwykle odpowiedzią na zaspokajanie potrzeb seksualnych. Nadmierne potrzeby jednej ze stron mogą przybrać czasem postać patologiczną graniczącą z obsesją i wówczas miłość romantyczna przekształca się w rodzaj tzw. „fatalnego zauroczenia”, co niejednokrotnie prowadzi do tragedii.

Każdy świeżo upieczony małżonek, zdaje sobie (często podświadomie) sprawę z tego, że jeśli jego partner darzy go miłością, to jest to miłość uwarunkowana, uzależniona od tego, w jaki sposób będzie on zaspokajał potrzeby tego partnera. Dlatego stara się już od samego początku zmienić, w taki sposób, aby się dostosować do oczekiwań współmałżonka. Przede wszystkim zmienia swoje zachowanie, zgodnie z potrzebami partnera, docierają się. Każdy z partnerów, aby zadowolić współpartnera, wyrzeka się części siebie. Na tym właśnie polega małżeństwo. Ktoś kiedyś powiedział, że miłość romantyczna kończy się wraz z pierdnięciem, poczęciem dziecka. Czy w tym dosadnym, a dla niektórych nawet wulgarnym stwierdzeniu, nie ma jednak jakiejś głębszej prawdy? Poczęcie dziecka zmienia obecnie całkowicie o 180 stopni stosunki pomiędzy małżonkami na nie korzyść ojców, za sprawą sfeminizowanych sądów rodzinnych.

Istnieją trzy podstawowe gwoździe do trumny miłości, rozwodu: uzyskane środki materialne po rozstaniu, wychowywanie dzieci po rozstaniu, ambicje.

 Obecnie w dobie degeneracji społeczeństw osiągających do około 30% innych orientacji seksualnych w krajach wysoko rozwiniętych instytucja małżeńska jest całkowicie czym innym niż dawniej. Wszechobecne rozwody,  rozwiązłość seksualna, nieprawidłowe sądownictwo doprowadziło do zawierania małżeństw  z bardzo różnych wypaczonych powodów. Dlatego obecnie powody zawierania małżeństw bywają bardzo różne, np.: kroczenia wspólną drogą poprzez życie, wzbogacanie siebie poprzez „dawanie” siebie, współżycie seksualne, pieniądze itd. Często obecnie młoda, atrakcyjna kobieta wychodzi za bardzo bogatego starca licząc na luksusowe życie przy jego boku i duży spadek po jego śmierci. Ludzie się pobierają również dla kariery, dla rozrywki, ze względu na atrakcyjność partnera, aby uniknąć samotności, więzienia,  aby dojść do siebie po poprzednim związku, czy po to, aby sobie urozmaicić życie. Są również i tacy, który się pobierają, legalizując w ten sposób swój związek, po prostu dlatego, że uważają iż tak trzeba (tego oczekuje określone środowisko, tego wymaga kościół i w ten sposób można legalnie zaspokajać swoje potrzeby seksualne). Niektórzy wyznają pogląd, że małżeństwo powinno dawać im przyjemność i zapewniać wygodę i że należy je utrzymać jak najdłużej dając przy tym zadowolenie z życia.

Ludzie się rozwodzą tak często głównie dlatego, że sądy rodzinne nierówno traktują małżonków. Po rozwodach najbardziej korzystają materialnie żony, dlatego obecnie pierwsze w około 90% składają wnioski o rozwody. (dane sądowe)

Obecnie zawierając związek małżeński jeżeli nie ma spisanej szczegółowej intercyzy przedmałżeńskiej, żadnych gwarancji na długie i szczęśliwe małżeństwo nie ma. Przysięga małżeńskie przed Księdzem takich gwarancji  nie dają.  Obecnie jest przyzwolenie na łamanie przysiąg ustnych dawanych przed Księdzem, gdyż Ksiądz nie mocy sprawczych w ręku, tylko duchowe, których najczęściej się społeczeństwa nie boją. Obecnie liczą  się i są ważne tylko przysięgi spisana przed  Notariuszami.

Większość ludzi prowadziła i prowadzi  życie reaktywne, nie potrafiąc świadomie kształtować swojej przyszłości. Takim ludziom trudno jest przewidzieć jak się zachowają za miesiąc czy nawet za tydzień więc składanie długoterminowych przyrzeczeń bez sankcji prawnych jest z góry skazane na niepowodzenie. Powodem ułatwiającym takie postępowanie jest złe prawo rodzinne, które odeszło od prawa Kościelnego stojącego na straży długotrwałych związków małżeńskich. Przez tysiące lat Kościół wprowadzał dobre prawa dla dobra ludzi i ludzkości.

W dzisiejszych czasach ludziom jest o wiele trudniej żyć w sferze uczuciowej (prokreacji) niż w minionych, gdyż prawo pozwala na rozchwianie emocjonalne, sodomę i gomorę  podobną do  czasów odlania złotego cielca byka przez Arona. Obecnie w USA co drugiemu mieszkańcowi potrzebna jest pomoc psychologiczna lub psychiatryczna. Ludzie Ci przeżywają ogromne męki emocjonalne.

Złoty cielec

Gdy Mojżesz przebywał na górze, Izraelici - nie mogąc doczekać się jego powrotu oddali kult złotemu cielcowi, którego sobie odlali z kolczyków zebranych przez Aarona. Żyli w rozwiązłości moralnej, wszyscy  mogli współżyć seksualnie jak małpy, goryle.
Bóg postanowił za karę wyniszczyć ten lud i powołać nowy, pochodzący od Mojżesza. Jednak Mojżesz - pomimo wszystkich nieprzyjemności, jakie znosił ze strony tego ludu i perspektywy dalszego wędrowania z nim przez pustynię - nie uległ tej kuszącej propozycji, ale przedstawił Bogu lud Izraela jako Jego wyłączną własność, którą On  wyprowadził z Egiptu i odwołał się do Bożego miłosierdzia.

Ten epizod dziejów Izraela wskazuje na trudności, jakie towarzyszyły Mojżeszowi w prowadzeniu ludu, jest też świadectwem słabości ludzkiej natury, skłaniającej człowieka do popadania w anarchię, narcyzm, narkomanię , alkoholizm, orgie seksualne, totalne bezhołowie, lenistwo itd. Bez dobrego prawodawstwa (dawniej Księży, Boga), obecnie sądu rodzinnego, ludzie nie są w stanie sami kierować swoim losem. Obecnie instytucja małżeństwa puszczona jest w samopas, bez żadnych konsekwencji prawnych. Rozwód obecnie jest jak kupienie bułki. Opowiadanie o „Złotym cielcu”  jest  ostrzeżeniem skierowanym do każdego człowieka naszej Ziemi.

Dlatego wymóg długotrwałych związków dla dobra ludzkości, który niegdyś był czymś w rodzaju „być albo nie być”, był dawniej jak i jest obecnie tak bardzo ważny.

Około 50%  związków małżeńskich się rozpada pomimo tego że Kościół pragnąc szczęścia współmałżonków, wprowadził przysięgę małżeńską aby nie było rozwodów. Po rozwodzie około 90% osób  traci sens życia i prześladują ich ogromne wyrzuty sumienia. Kościół  pragnął aby ślub  był zabezpieczeniem przed rozstaniem się rodziców dzieci dla ich dobra. Obecne sądy rodzinne (mające takie same uprawnienia jak dawniej Kościół, Bóg) są  w opozycji do (Kościoła, Boga) i doprowadziły do tego że żony notorycznie odchodzą od mężów, bez względu czy mężowie są dobrzy czy nie.

 Aby obecnie stworzyć trały związek, mający szanse na długie przetrwanie należy go nie opierać na Kodeksie Rodzinnym a na intercyzie przedmałżeńskiej opartej na Wartościach  Kościelnych.

Nie ma obecnie  miłości bezwarunkowej, nieograniczonej i wolnej. Była taka miłość  gdy człowiek był  niecywilizowany. Należy  pamiętać że już dwa tysiące lat temu posiadano wiedzę że cywilizacja człowieka zabija miłość, oczekiwania. Partnerzy powinni być ze sobą  dlatego  że się do tego zobowiązali i złożyli przysięgę małżeńska. Złamanie przysięgi małżeńskiej powinno być surowo karane. Nie można rzucać słów na wiatr. Prawo rodzinne powinno takiej przysięgi małżeńskiej strzec. Przyszli małżonkowie decydując się na małżeństwo maja wymóg odpowiedniego wieku więc byli dorośli i świadomi,  jaka podpisywali i składali przysięgę.

Aby małżeństwo trwało,  winny być tam jasne i czytelne reguły gry, gdyż obecne życie człowieka to gra, teatr, oparty na intelekcie i przebiegłości.

Spisane czytelne reguły gry w małżeństwie to podwaliny  czystej miłości jaką mogą się obdarzać  partnerzy.  Może wówczas miłość i szczęście przetrwać nie tylko aż do śmierci, ale zaistnieć na całą wieczność.

mgr Janusz Faliński luty 2008r.


Strona główna » Informacje » Przemyśl
PRZEMYŚL
2007-12-05 12:01

OJCIEC ZAPEWNIA, ŻE 10-LETNI OSKAR I 9-LETNI DAMIAN SĄ BEZPIECZNI I NIC IM NIE GROZI

Chłopcy na razie nie wrócą do Polski
„Dla mnie najważniejsze jest to, że dzieci są w końcu szczęśliwe! Niestety, nie wspominają o matce, ani nawet nie chcą do niej zadzwonić. Chłopcy chodzą do szkoły, dobrze się uczą. Są weseli i uśmiechnięci. Zostawiłem w Polsce wszystko: mieszkanie, samochód i dobrą pracę. Teraz pracuję fizycznie, ale to nic, moje dzieci są spokojne i o to mi właśnie chodziło. A do Polski wrócę, jak chłopcy skończą 13 lat. Wtedy ich głos będzie się dla sądu liczył” – tłumaczy pan Daniel, ojciec 10-letniego Oskara i 9-letniego Damiana.


W numerze 46 (z 14 listopada) zamieściliśmy materiał zatytułowany „Zniknęli bez śladu”, w którym opisaliśmy życiowe problemy pewnego małżeństwa z Przemyśla i ich boje o dwójkę synów. Postanowieniem Sądu Okręgowego w Przemyślu 10-letni Oskar i 9-letni Damian na czas postępowania rozwodowego mieli pozostać przy matce, która jednak nie potrafiła wyegzekwować prawomocnego i natychmiast wykonalnego aktu. Ojciec chłopców postanowił zabrać ich z Polski. Wyjechali w trójkę do Anglii. We wspomnianym materiale zaprezentowaliśmy tylko jedną stronę konfliktu – głos pani Sylwii, matki chłopców. Chcieliśmy poznać również drugą stronę, ale mimo wielokrotnych prób, nie udało się nam skontaktować z ich ojcem, Danielem.

Odezwał się ojciec!

Publikacja tego materiału na stronie internetowej naszego tygodnika spotkała się ze sporym zainteresowaniem Czytelników. Wśród komentujących znalazł się również ojciec chłopców, który tą drogą postanowił zweryfikować opowieść żony. Na adres mailowy naszej redakcji otrzymaliśmy także kilka zdjęć Damiana i Oskara. Oto w skrócie jego wersja wydarzeń.
„(…) Do rozwodu doprowadziła moja żona, a stało się tak dlatego, że przestała się interesować domem i dziećmi. Kiedy chłopcy mieli 4 i 5 lat zapisaliśmy ich do przedszkola, bo żona stwierdziła, że potrzebuje więcej czasu dla siebie. Nie szukała pracy, bo nie musiała i przede wszystkim nie chciała pracować. W czasie, kiedy dzieci przebywały w przedszkolu, a ja w pracy, żona wychodziła do znajomych i prowadziła życie towarzyskie, nie interesując się chłopcami (…). Warto wiedzieć, że prowadzona była sprawa karna przeciwko mojej małżonce i jej ojcu o znęcanie się fizyczne i psychiczne nad naszymi dziećmi. W tej sprawie doszło do ugody, w treści której zostało złożone przyrzeczenie przez mamę i dziadka, że zobowiązują się nigdy więcej nie używać przemocy fizycznej ani psychicznej wobec małoletnich Oskara i Damiana. Ugoda ta znajduje się w Sądzie Rejonowym w Przemyślu (…)” – wyjaśnia pan Daniel.

Chłopcy na razie nie wrócą do Polski

Dzieci były straszone
„(…) Dzieci były przez mamę straszone policją, domem dziecka, a nawet komornikiem. Mama nie umiała dotrzeć do nich sercem i miłością, tylko wzywała na pomoc zimne paragrafy! Nieustannie szukałem porozumienia z żoną, bo zależało mi na jej kontaktach z dziećmi, ale moje prośby zdawały się na nic. W pozwie o rozwód, który wniosłem bez orzekania o winie, zaznaczyłem, że żona ostrzegała mnie, iż wie jak wygrać proces, bo ma znajomości w sądzie. Pewnie coś w tym było, bo sąd był głuchy na moje wnioski, bronił przede wszystkim matki, a nie dzieci i to było dla mnie przerażające. Dzieci widziały co się dzieje i to one same od niej uciekły. Było to dokładnie 13 października 2006 roku. Tego dnia wróciłem z pracy około godziny 18, a dzieci czekały na mnie pod blokiem. W rękach miały swoje zabawki i plecaki z podręcznikami ze szkoły. Kiedy zapytałem, co tu robią, powiedziały, że chcą mieszkać ze mną, a nie z mamą (…). Później, przez prawie dwa miesiące nie przychodziła do nich, a ja stale dzwoniłem i prosiłem, aby przyszła do nich. Mówiłem, że jest ich matką, że powinna o nie dbać i się nimi interesować, a ona mi powiedziała, że dzieci wiedzą, gdzie mieszka i jak będą ją chciały, to wiedzą, gdzie mają przyjść! (…)” – kontynuuje.

Chłopcy na razie nie wrócą do Polski
Wierzę w sprawiedliwość

„(…) Po próbie ich porwania, Oskar i Damian zapytali mnie, czy możemy wyjechać daleko stąd, by ani mama, ani sądy, ani policja więcej nas nie gnębili. Zrobiło mi wtedy bardzo przykro, ale pomyślałem, że jest to jakieś wyjście z sytuacji. Posiadam pełnię władzy rodzicielskiej i w żadnym piśmie z sądu nie została mi ona ograniczona (…). Dzisiaj żona chce się na mnie zemścić. Zgłosiła na policji uprowadzenie dzieci i grozi mi za to trzy lata więzienia. A ja pytam, dlaczego? Czy dlatego, że kocham moich synów nad własne życie? Czy dlatego, że chciałem, aby mieli normalny dom, w którym jest cicho, ciepło i przytulnie? Mimo wszystko wierzę w sprawiedliwość. Wierzę, że sąd ukarze matkę za jej niedbalstwo i błędy wychowawcze, a policja i prokuratura zamknie sprawę i umorzy postępowanie. Dla mnie najważniejsze jest to, że dzieci są w końcu szczęśliwe. Chodzą do szkoły, dobrze się uczą, są wesołe i uśmiechnięte (…). Do Polski wrócę, jak chłopcy skończą 13 lat, bo wtedy ich głos się będzie dla sądu liczył” – zakończył ojciec chłopców.

Możliwa zmiana prawa rodzinnego.

Ojciec siedmioletniego chłopca od trzech lat nie może się z nim spotykać, mimo że sąd przyznał mu do tego prawo. W podobnej sytuacji są tysiące innych rodziców. Ministerstwo Sprawiedliwości zapowiada zmiany w kodeksie rodzinnym, dzięki którym spotkania takie będą wręcz obowiązkiem.

Pan Marek: Walczyłem o syna kilka lat. Któregoś dnia po prostu go zabrałem
41-letni Krzysztof z jednej z podhalańskich miejscowości rozstał się z żoną, ponieważ - jak mówiła - nie był w stanie jej zapewnić życia na odpowiednim poziomie materialnym. - Prowadziłem w tym czasie dwie firmy. Harowałem po 17 godzin. W domu byłem gościem - opowiada Krzysztof.
Małżeństwo się rozpadło. Trwało 22 miesiące. Rozwód dwa razy dłużej. Sąd przyznał matce prawo do opieki nad synem. Ojcu zagwarantował jednak możliwość widzeń z dzieckiem trzy razy w tygodniu poza jego miejscem zamieszkania i bez obecności matki i dziadków. Wyrok został tylko na papierze.

Negocjator nic nie wskórał

- Zamiast respektować wyrok sądu, żona zaczęła mi rzucać kłody pod nogi - opowiada Krzysztof. - Kiedy miałem widzenia do południa, tłumaczyła, że dziecko jeszcze śpi. Kiedy przychodziłem po południu, mówiła, że ogląda bajki i nie chce wychodzić na zewnątrz. Nie pozwalała, żebym choć na chwilę został z synem sam.

Pan Krzysztof odwołał się do sądu. W sprawę zaangażowano biegłego negocjatora, potem kuratora. Jednego. Drugiego. Trzeciego. Efekty były mizerne. W dodatku za każdą wizytę z udziałem kuratora mężczyzna musiał płacić około 40 zł za godzinę. Nawet wtedy gdy do spotkania z dzieckiem nie doszło. Sąd nakazał matce wydanie chłopca, jednak i to się nie powiodło. Wtedy nałożył na nią kary pieniężne po kilkaset złotych każda. Nic to nie dało.

- Od trzech lat nie mogę się spotkać z synem, mimo że mieszkam kilka ulic dalej - żali się Krzysztof. - Nie było mnie przy nim, gdy zaczynał mówić, stawiał pierwsze kroki, kiedy po raz pierwszy szedł do szkoły... - mężczyźnie załamuje się głos.

Matka twierdzi, że były mąż nie jest kryształowy, a utrudnianie kontaktów syna z ojcem kwituje krótko: - Dziecko to nie jest paczka. Nie można go zabierać i odstawiać, kiedy się chce.

Sąd jest bezradny ?????

Sędzia Lidia Chorzępa, przewodnicząca wydziału rodzinnego w zakopiańskim sądzie: - Sąd robi co może, ale tryb egzekucji wyroku jest taki, że można tylko karać grzywną. Jeśli strona ją uiszcza, na tym się nasze możliwości wyczerpują.

Zdesperowany ojciec wystąpił o zmianę miejsca zamieszkania dziecka. Chce, żeby syn był z nim ze względu na postawę matki. Pierwsze posiedzenie w tej sprawie odbyło się...po dziewięciu miesiącach od złożenia wniosku.

W podobnej sytuacji jak pan Krzysztof są tysiące ojców w całym kraju. Niektóre przypadki do złudzenia przypominają kadry z głośnego filmu "Tato" Macieja Ślesickiego.

- Walczyłem o syna kilka lat, ale za każdym razem byłem traktowany jak rodzic gorszej kategorii. Nikogo nie obchodziło to, że kocham swoje dziecko i zrobiłbym dla niego wszystko. Któregoś dnia po prostu je zabrałem - opowiada nam jeden ze zdesperowanych ojców.

Ojcowie wołają o pomoc w Strasburgu !!!!!

W walce o swoje prawa polscy ojcowie zawędrowali do Trybunału Praw Człowieka w Strasburgu. - Kilka miesięcy temu skierowaliśmy tam sprawę lekarza z południa Polski, który od kilku lat nie może spotykać się z córką. Niebawem do rządu trafi pismo z prośbą o odpowiedź na skargę - mówi Adam Bodnar, który w Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka kieruje Programem Spraw Precedensowych - Wyrok powinien zapaść jeszcze w tym roku. Ojcowie walczący o swoje prawa liczą, że spowoduje zmianę przepisów (kodeks rodzinny i opiekuńczy pochodzi z 1964 r.).Prawo rodzinne mętne jest bezprawiem.

Dla Gazety

Joanna Dębek, Wydział Informacji Ministerstwa Sprawiedliwości

Projekt zmian kodeksu rodzinnego jest już gotowy. Nowa regulacja pozwoli na większą skuteczność egzekwowania prawa w przypadku matek i ojców, którym drugie z rodziców utrudnia spotkania z dzieckiem. W myśl nowych przepisów rodzice będą mieli nie tylko prawo, ale i obowiązek utrzymywania kontaktów ze swoim dzieckiem. Korektę kodeksu zaakceptowała już Rada Ministrów.

Artykuł pochodzi ze strony: http://miasta.gazeta.pl/krakow/1,35798,3842177.html?skad=rss


Onet.16.01.2008r.
Moje dziecko, mój wróg
La Vanguardia 14.01.2008 Salvador Enguix

Historie nastolatków znęcających się nad rodzicami wciąż należą do rzadkości. Ale hiszpańskie komisariaty rejestrują rosnącą liczbę skarg na wyrodne dzieci. A zakładając, że wstyd nie pozwala wielu dorosłym przyznać się do wychowawczej porażki, możemy podejrzewać, że przemoc najmłodszych jest powszechniejsza, niż nam się wydaje.
– Syn lub córka znęcający się nad rodzicami może zamienić życie rodzinne w prawdziwe piekło. I prawie we wszystkich przypadkach największą ofiarą jest matka. Tak twierdzi Teresa Gisbert, prokurator zajmująca się sprawami nieletnich w sądzie najwyższym Walencji. I zwraca uwagę na fakt, jaki potwierdzają dane hiszpańskiej Prokuratury Generalnej: – Odnotowujemy coraz więcej doniesień dotyczących przemocy domowej, gdzie sprawcami są nastolatki.

Chociaż nie dysponujemy dokładnymi statystykami o znęcaniu się nad rodziną, wiadomo jednak, że w 2006 roku złożono ponad 6 tys. skarg rodziców przeciwko dzieciom. Te zgłoszenia dotyczyły jednak wyłącznie poważnych przypadków, kiedy w grę wchodziło użycie przemocy fizycznej. Pytani przez nas eksperci (psychologowie i pedagodzy) uważają, iż ta liczba to jedynie 10 procent wszystkich przypadków maltretowania. Wynika z tego, że ponad 60 tys. hiszpańskich nastolatków w taki czy inny sposób znęca się nad swoimi rodzicami. (...)

Prokurator Teresa Gisbert zastrzega, że „nie jest to nowe zjawisko, jednak teraz ludzie traktują doniesienie do prokuratury jako możliwość, której dawniej nawet nie brali pod uwagę”. Zgłoszenia ujawniają szeroki wachlarz rozmaitych sposobów znęcania się nad rodziną: w niektórych przypadkach zagrożone jest nawet życie rodziców lub rodzeństwa. Istnieją także inne sposoby maltretowania, takie jak obelgi, molestowanie seksualne, kradzież pieniędzy, ucieczka z domu, niszczenie mienia, zamienianie domu w hotel, gdzie znajomi młodego człowieka urządzają burdy, znęcanie się psychiczne (szczególnie popularne w wykonaniu dziewcząt). Wszystkie te zachowania potrafią zburzyć spokój całej rodziny.

Zdarza się, że gdy zrozpaczeni rodzice składają skargę na własne dziecko, mają ogromne poczucie winy i wychowawczej porażki. – Wielu z nich zgłasza się do prokuratury tylko po to, by prześladowca nie zrobił krzywdy swemu rodzeństwu – mówi pani Gisbert.

Istnieją dwie teorie na temat przyczyn skłaniających młodego człowieka do stania się prześladowcą we własnym domu. Javier Urra, psycholog sądowy, były obrońca nieletnich i autor książki „El pequeno dictador” (hiszp. "Mały dyktator") wskazuje na trudności, jakie wielu rodziców ma z wyrobieniem sobie autorytetu u dzieci. Często dorośli nie potrafią powiedzieć „nie” wtedy, gdy jest to konieczne, nie umieją zwalczyć wrodzonego egoizmu dziecka, pokazać mu, że w domu każdy ma jakieś obowiązki, ani wpoić mu określonych wartości.
Następna

Moje dziecko, mój wróg

La Vanguardia 14.01.2008 Salvador Enguix
Vicente Garrido, doktor psychologii i autor książki „Los hijos tiranos, el síndrome del emperador” (hiszp. "Dzieci tyrani: syndrom cesarza") jest wręcz przeciwnego zdania. Uważa on, że „zachowanie tych dzieci nie jest wcale wynikiem permisywizmu rodziców. To kwestia ich wrodzonego temperamentu”. Doktor Garrido, który wkrótce ma opublikować kolejną książkę zatytułowaną „Antes que sea tarde, cómo prevenir la tiranía de los ninos” (hiszp. Zanim będzie za późno: jak zapobiegać tyranii dzieci), dodaje, że owych młodych ludzi charakteryzuje niski poziom rozwoju emocjonalnego, niska samokontrola i „przemożne pragnienie osiągnięcia celu, czyli nadmierna koncentracja na własnych egocentrycznych potrzebach”.

– Źle wychowane dziecko może być nieznośne, ale nie posuwa się do gróźb, wymuszania czy przemocy, co jest charakterystyczne dla „syndromu cesarza” – podsumowuje Garrido. W tej sprawie pani Gisbert nie ma najmniejszych wątpliwości: – Moim zdaniem najważniejsze jest szybkie wykrycie problemu, a może to się udać jedynie przy współpracy rodziców i pedagogów. Za przemoc ze strony nastolatków eksperci obwiniają również całe społeczeństwo. Dawniej wychwalano powściągliwość i poszanowanie dla cudzych przekonań, szacunek dla rodziców i nauczycieli. – Popełniliśmy błąd wierząc, że sumienie i poczucie winy już się przeżyły, a przecież to właśnie one sprawiają, że jesteśmy ludźmi – mówi Gisbert.

José Miguel Bello, który założył w Walencji Szkołę dla Rodziców, zwraca uwagę, że „dziś dorośli bardzo dużo pracują, poświęcają mało czasu swoim dzieciom i mając wobec nich poczucie winy pozwalają im na zbyt wiele. Nadmierna pobłażliwość to miecz obosieczny. Do tego dochodzi rozluźnienie dyscypliny w domu i w szkole”.

Chociaż wygląda na to, że zjawisko nastoletniej przemocy nasila się, to jednak przypadki młodych ludzi znęcających się nad rodzicami (czy to fizycznie, czy psychicznie) wciąż należą na szczęście do wyjątków. Jednak biorąc pod uwagę, że fakt zaistnienia przemocy w rodzinie (niezależnie od tego, w czyim kierunku jest skierowana) zwykle utrzymywany jest w tajemnicy, można założyć, że groźne sytuacje z udziałem młodych ludzi zdarzają się znacznie częściej, niż nam się wydaje. Nie ulega wątpliwości, iż w większości przypadków z powodu tej rodzinnej dyskrecji opóźnia się decyzję o podjęciu działań zmierzających do rozwiązania problemu.

Najwyższa pora, byśmy zastanowili się nad relacjami rodziców z ich dorastającymi dziećmi. Choć przemocy dopuszczają się młodzi w okresie dojrzewania, powinniśmy uświadomić sobie dwie sprawy. Po pierwsze nie tak wiele nastolatków sprawia dorosłym poważne problemy. Po drugie większość agresywnych dziewcząt i chłopców sprawiała kłopoty już jako małe dzieci. Od sposobu, w jaki wychowujemy najmłodszych, zależy jak będą się one zachowywać jako nastolatki. Często patrzymy przez palce na pewne zachowania maluchów i usprawiedliwiamy je mówiąc sobie, że nasze pociechy są po prostu niesforne. Tymczasem wszelkie przejawy agresji, zarówno we wczesnym dzieciństwie, jak i w wieku dojrzewania, należy traktować bardzo poważnie. Zawsze warto też udać się po pomoc do specjalisty, który podpowie nam, jak mamy postępować, zanim sytuacja nas przerośnie.

Na szczęście do przeszłości należy już wizerunek surowego ojca, któremu należał się bezwzględny szacunek i posłuszeństwo. Dziś jednak popadliśmy w drugą skrajność: dzieci przejawiają zupełny brak respektu wobec starszego pokolenia. W naszym społeczeństwie dorośli stali się najwyraźniej zbyt pobłażliwi. (…)

Wychowywanie dzieci zaczyna się od urodzenia i sposób, w jaki będziemy je traktować, kiedy są małe, zdecyduje o tym, jak będą się zachowywać, gdy będą starsze. Liczy się nie tylko relacja między rodzicami i dziećmi, ale także atmosfera w domu. Rodzice stanowią wzorzec, z którego dzieci się uczą. Dobry przykład to najlepsza metoda wychowawcza.

From: Michał Zdyb
Sent: Thursday, January 24, 2008 10:33 AM
To: Robert Grzelakowski
Subject: Dobre wieści dla Ciebie :)

Więcej praw dla ojców

Tomasz Pietryga 24-01-2008, ostatnia aktualizacja 24-01-2008 08:00
Rodzic, pod którego opieką znajduje się dziecko, nie będzie mógł utrudniać kontaktu z nim drugiemu z rodziców. Zwiększone też zostaną prawa krewnych i dziadków
Komisja Kodyfikacyjna Prawa Cywilnego przysłała do Ministerstwa Sprawiedliwości projekt nowelizacji kodeksu rodzinnego. Już w kwietniu zajmie się nim rząd. Prace nad kodeksem trwały jeszcze w poprzedniej kadencji, teraz komisja go zmodyfikowała.
Na nowo zostaną uregulowane zasady kontaktów rodziców z dzieckiem. – Sędziowie uzyskają większe instrumentarium orzekania w takich sprawach. Przykładowo sąd będzie mógł ograniczyć kontakt rodzica niesprawującego opieki do korespondencji lub rozmów telefonicznych. Dotychczas nie było ku temu wyraźnej podstawy prawnej, wyznaczano po prostu terminy spotkań lub nie ustalano żadnych kontaktów – mówi sekretarz Robert Zegadło, sekretarz komisji kodyfikacyjnej.
– Zmiany są zgodne z sugestiami praktyków orzekających w sądach rodzinnych – ocenia sędzia Małgorzata Masiulanis z Sądu Okręgowego w Warszawie.
Obecne przepisy są mało elastyczne. – Te sprawy budzą ogromne emocje wśród rodziców. Często kwestia ustalenia kontaktów z dzieckiem (podczas rozprawy rozwodowej) przesłania wszystkie inne. Bywa, że dziecko staje się kartą przetargową między rodzicami. Matka mówi np.: możesz się widywać z synem dwa razy w tygodniu, jeżeli dostanę tyle alimentów, ile żądam. Dziecko w takich sytuacjach traktowane jest instrumentalnie – tłumaczy sędzia.
Nowelizacja kodeksu pozwoli także czasowo zawieszać kontakty, bez pozbawiania władzy rodzicielskiej.
– Do tej pory można je było czasowo zawieszać, m.in. w okresie terapii dziecka lub rodzica, jeżeli ten był np. uzależniony od alkoholu. Sądy musiały szukać podstawy prawnej, aby takie ograniczenie dla dobra dziecka wprowadzić – mówi Masiulanis.
Większe prawa rodzica
– Chcemy też wzmocnić pozycję rodzica, który ma utrudniane kontakty z dzieckiem. Sąd będzie mógł zobowiązać np. matkę do pokrycia kosztów niedoszłego kontaktu, kiedy ojciec np. przyjechał z drugiego końca Polski – mówi Zegadło.
Również krewni, w tym dziadkowie, uzyskają większe możliwości kontaktu z małoletnim. Dzisiaj muszą powoływać się na jedno z orzeczeń Sądu Najwyższego, a dla dalszych krewnych jest to tym bardziej problematyczne.
Teraz sędziowie nie mają jak dyscyplinować rodziców, którzy mimo orzeczenia utrudniają takie kontakty. Przywołanie ich do porządku trwa długo, a sankcje nie są surowe.– Najczęściej do takich sytuacji dochodzi między ludźmi bardzo skonfliktowanymi z powodów zupełnie z dzieckiem niezwiązanych. Wysokość grzywien nie przekracza 1 tys. zł i nie jest dla nich żadnym straszakiem – dodaje sędzia.
Uznanie ojcostwa
Obecnie uznanie dziecka jest oświadczeniem woli. Jeżeli jest nieprawdziwe, można je unieważnić, ale dopiero gdy wystąpi o to dziecko po osiągnięciu pełnoletności.
W projekcie przewiduje się, że uznanie ojcostwa jest oświadczeniem wiedzy i jest ono ważne, gdy zgadza się ze stanem rzeczywistym. Uchylić się od uznania ojcostwa będzie można tylko na tej podstawie, że dziecko faktycznie nie pochodzi od uznającego.
– Jest to istotne rozróżnienie, gdyż zdarza się, że partner, od którego dziecko nie pochodzi, składa oświadczenie woli pod wpływem namów partnerki. Jeżeli związek się później rozpada, pozostaje z tym uznaniem, mimo że nie odpowiada ono prawdzie– mówi sędzia Zegadło.
Zmiany w kodeksie rodzinnym dotyczą również obowiązku alimentacyjnego. Rodzic będzie mógł uchylić się od ich płacenia pełnoletniemu dziecku, jeżeli ten obowiązek wiąże się z nadmiernym uszczerbkiem finansowym dla niego, a z kolei dziecko nie dokłada należytych starań, aby uzyskać samodzielność finansową.
Anna Koznacka-Żarnecka, adwokat z kancelarii Chałas i Wspólnicy
Zmiany, dzięki którym wyraźnie uregulowane zostaną zasady kontaktów rodziców oraz krewnych z dzieckiem, zasługują na aprobatę. Do tej pory ustawodawca odnosił się jedynie do kwestii osobistej styczności pomiędzy rodzicami a dziećmi. To uregulowanie okazało się niewystarczające. Inni krewni, w tym dziadkowie, mogli żądać ustalenia ich kontaktów z dzieckiem, tylko powołując się na ogólną dyrektywę dobra dziecka. Ten sposób realizacji uprawnień krewnych zaakceptował zresztą Sąd Najwyższy. Stwierdził, iż dziadkowie mogą żądać uregulowania osobistych kontaktów z wnukami, jeżeli leży to w interesie dzieci. W doktrynie i orzecznictwie zdążył też utrwalić się pogląd, iż atrybut kontaktów z dzieckiem jest niezależny od władzy rodzicielskiej. Projekt te wskazania uwzględnia.

 

Dnia 26.03.2007r. w Czacie portalu Wirtualna Polska przeprowadzono rozmowę z Prezesem "FOPPS". Pytania zadawane przez internautów oraz przebieg dyskusji dostępny jest [tutaj]

 

Dnia 17.03.2007r. Odbyła się pierwsza z cyklu Ogólnopolskich Konferencji Fundacji Ojców Pokrzywdzonych przez Sądy, która zgromadziła przedstawicieli Stowarzyszeń Ojców z całej Polski. Głównym tematem spotkania była: "Rola ojca we współczesnej Polsce".

 

Uczestnicy konferencji brali aktywny udział w debacie nad przyszłymi działaniami, które wspólnymi siłami mają doprowadzić do poprawy sytuacji polskich ojców.  [czytaj dalej...]

 

 OJCOWIE CHCĄ WYCHOWYWAĆ SWOJE  DZIECI !!!

 Uprzejmie prosimy ojców, którzy czują, iż ich dzieci i oni  zostali pokrzywdzeni badaniami przeprowadzonymi w Komitecie  Ochrony Praw Dziecka w Poznaniu, o kontakt pod nr tel.     784 310 212 . Prosimy  osoby, które znają takich ojców, o przekazanie im tego numeru telefonu.

Nasz adres e-mail : part33@wp.pl. 

Poznań dnia.26.07.2007r.             

Tatusiowe księżniczki i kopciuszki

luty2008r.

Rola, jaką ojciec ma do odegrania wobec córki, jest nie do przecenienia. To on wprowadza ją w świat mężczyzn, modelując jej późniejsze kontakty z partnerami, ucząc pewności siebie w tych kontaktach.


Ewa Szperlich

Mężczyzna oczekujący dziecka najczęściej pragnie mieć syna. Norman Wright, amerykański terapeuta, dowodzi, że ojcowie już chłopcom-niemowlętom poświęcają cztery razy więcej czasu i uwagi niż dziewczynkom-oseskom. Jakie zatem są relacje ojciec – dziecko, gdy na świat przychodzi jednak ta „mniej oczekiwana” córka?

Kiedy przychodzi na świat córka, ojciec najczęściej porzuca swe tęsknoty i akceptuje ją w naturalny sposób. Niekiedy jednak jego rozczarowanie jest tak duże, że pozostaje w nim na długo, bywa, że na zawsze. Ojciec ciągle nie może się pogodzić z tym, że to nie syn, ciągle ma córce coś do zarzucenia. Córka żyje wtedy w poczuciu, że nie spełnia oczekiwań ojca. W konsekwencji nie może znaleźć swej tożsamości. Nie akceptuje siebie takiej, jaka jest.

W ekstremalnych przypadkach bywa, że ojcowie próbują córkę przerobić na chłopca, angażują ją w męskie sporty i zajęcia. A czasem, rozczarowani, przestają się córką interesować, zostawiają ją matce. Bywa, że odchodzą.

A dziecku – niezależnie od tego, jakiej jest płci – do szczęścia i harmonijnego rozwoju potrzebni są oboje rodzice. To oni są dla niego pierwszymi wzorcami osobowymi i żadne nie może zastąpić drugiego. Wkład każdego w wychowanie dziecka jest równie ważny, choć każde „odpowiada” za inną dziedzinę. (...)

Tatuś uwodzony
Ojciec, czy tego chce, czy nie, jest pierwszym mężczyzną w życiu córki. Pierwszym, o którego względy ona zabiega, którego zdobywa, do którego się przytula i którego całuje. Pierwszym, dzięki któremu może poczuć się wyjątkowa i najważniejsza. To ojciec właśnie powinien otworzyć serce córki, stanowić wzór mężczyzny budzącego szacunek, zasługującego na to, by go pokochać pierwszą niespełnioną miłością. Na bazie tych pozytywnych doświadczeń rozwinie się jej kobiecość, której sprzyjać będzie ojcowski podziw, zachwyt i akceptacja.

Jeśli jednak pierwsze dziecięce zalecanki nie zostaną przez ojca odwzajemnione, jeśli będzie wobec córki szorstki, wrogi lub obojętny i niewrażliwy na jej kobiecość, to prawidłowy rozwój tej kobiecości może ulec zakłóceniu. A jako dorosła kobieta córka będzie wątpić w to, czy w ogóle może podobać się mężczyznom.

Kiedy dziewczynki dorastają, fizyczna bliskość z nimi staje się dla ojców źródłem problemów i nieporozumień. Córka stara się przypodobać ojcu, bywa zalotna. Na ojcu – bo na kim? – sprawdza swoją kobiecą moc. A ojcowie z zaskoczeniem zauważają, że inaczej reagują na wygląd czy dotknięcie córki. Albo, co gorsza, są tego nieświadomi. Nie radząc sobie z własnymi impulsami, podświadomie odsuwają się wtedy od córek w obawie przed dwuznacznością wrażeń, albo przenoszą na córki złość za to, co sami odczuwają. Z nagła kończą się przytulania, całusy i uściski, co sprawia, że nastolatka czuje się przez ojca odrzucona, zdradzona, już niekochana. (...)

Tatuś przewodnik
Rola, jaką ojciec ma do odegrania wobec córki, jest nie do przecenienia. To on wprowadza ją w świat mężczyzn, modelując jej późniejsze kontakty z partnerami, ucząc pewności siebie w tych kontaktach. Dziewczynka, która w relacji z ojcem zdobywa dużo pozytywnych doświadczeń, ma większą szansę na stworzenie w dorosłym życiu udanego związku uczuciowego.

Zainteresowanie, jakim ojciec obdarza córkę, aktywna opieka, wspólna zabawa – są dla niej na całe życie podstawą pewności siebie, ambicji, wiary w możliwość kształtowania swej życiowej drogi i w skuteczność pokonywania trudności. Ojcowska pochwała ma dla dziewczynki często większe znaczenie niż pochwała matki. To dzięki ojcu doceniającemu zdolności córki, nabiera ona przekonania, że w przyszłości ze wszystkim da sobie radę i że ta jej zaradność nie stoi w sprzeczności z kobiecością. Dzięki niemu też poznaje zarówno pozytywne strony, jak i ograniczenia męskiego podejścia do wielu spraw, np. pracy, kariery.

Mądry ojciec wie i respektuje fakt, że jego mała córeczka stanie się kiedyś kobietą dojrzałą, którą powinien w pewnym momencie wypuścić spod rodzicielskich skrzydeł, by mogła wieść samodzielne, niezależne życie. W przeciwnym razie ich relacje nigdy nie osiągną poziomu właściwego ludziom dorosłym. (...) Przyjrzyjmy się typowym relacjom, jakie tworzą ojcowie i ich córki – zarówno tym pozytywnym, jak i negatywnym.

Mała księżniczka
Ta córeczka zajmuje w sercu tatusia uprzywilejowane miejsce, jest jego pieszczoszką, oczkiem w głowie, najważniejszą osobą w rodzinie. Faworyzowana i „psuta” na różne sposoby, wzrasta w przekonaniu, że jest chodzącą doskonałością, pępkiem świata. Ojciec jest dla niej ideałem, pozbawionym skazy, panem i władcą, najwyższym autorytetem i życiowym przewodnikiem. Osobą gwarantującą bezpieczeństwo i ład, wręcz omnipotentną.

Mała księżniczka w dorosłym życiu szuka mężczyzny, który tak jak tatuś będzie ideałem i tak jak tatuś, ją – księżniczkę – będzie traktował z miłością, uwielbieniem. Każdego poznanego mężczyznę świadomie lub nieświadomie porównuje z ojcem, ale żaden nie pasuje do tego znanego wzoru osoby bez wad. W konsekwencji mała księżniczka staje się kobietą nietolerancyjną, nazbyt wymagającą, nieakceptującą słabostek i ułomności swych partnerów. (...)

Córka pantoflarza
Słabeusz nie wywiązuje się zazwyczaj z ról męskich. Jest nieudolny we wszelkim działaniu, pozwala innym narzucać sobie zdanie, nie potrafi nikogo przekonać o swojej racji, we wszystkim ulega żonie, pozbawiony własnych pragnień i priorytetów. Taki ojciec nie może być dla córki oparciem, ona z góry wie, że nie znajdzie u niego rady ani odpowiedzi na swoje problemy. (...)

Tatuś dostępny
Co drugie dziecko wychowywane jest w Polsce przez samotną matkę. Potocznie sądzi się, że brak ojca odbija się głównie na chłopcach, mniej na dziewczynkach.  Feministyczne Sądy w około 95% wydają  mylne postanowienia, niekorzystne dla córek.. Dostępność ojca dla córki jest jednym z najwspanialszych darów losu – pisze Norman Wright, autor książki Tatusiowa córeczka.  Dostępni, wrażliwi, odpowiedzialni ojcowie wyposażają swoje córki w najlepszy posag: w dojrzałość i akceptację siebie. Dzięki temu jako kobiety znajdują one dojrzałych i akceptujących partnerów, a mądrzy ojcowie, mimo różnych emocji, cieszą się z tego i pozwalają córkom odejść. Tak wiec reasumując, rola ojca w wychowaniu córek jak i synów jest nie przeceniona.

 

 

 

 

 

 


 
Design downloaded from FreeWebTemplates.com
Free web design, web templates, web layouts, and website resources!